2010
2009
grudzieńlistopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
2007
Po co sie męczyć?
27.02.2009Zdarza mi się czasem modyfikować (żeby nie napisać "poprawiać") strony WWW po różnego rodzaju fachowcach, którzy są drodzy, z poważnych wydawałoby się agencji i tak dalej.
Patrze w ten kod i włos mi się jeży na głowie. Jak można takie badziewie wciskać klientowi, jak można takie błędy robić i jak można brać za to tyle kasy!
Jak można tak niechlujnie robić to co się robi, cud, że to się w ogóle wyświetla, a o wyświetlaniu jednakowym w różnych przeglądarkach nie może być mowy.
Patrze dalej i widzę skrypty automatem wstawiane przez edytor (nawet mogę powiedzieć jaki), arkusze stylów pisane przez program, nie przez człowieka i strona, która powinna mieć 5kB ma 500kB, ale co tam, serwery są tańsze teraz, łącza szybsze, klient się nie zorientuje.
I po co ja się męczę - nachodzi mnie refleksja. Mógłbym dużo szybciej robić byle co, byle wyglądało jako tako i już. Ale przypominam sobie wtedy cytat skądś, ktoś komuś właśnie w podobnej sytuacji tłumaczy, że nie warto, że po co "tracić" czas, po co się męczyć, przecież kto będzie wiedział?
Ja będę wiedział.
Google i bardzo droga kola
26.02.2009Dziś wziąłem udział w szkoleniu organizowanym przez Google na temat usług i narzędzi Google - Google dla agencji (w rozumieniu interaktywnych, studiów webowych i takich tam usługodawców). Było miło. Konkluzja jedna - tak jak nie ma teraźniejszości bez Microsoftu, tak nie ma przyszłości bez Google ... Może to i prawda jakby tak spojrzeć szerzej.
W przerwie miałem chwilę by spotkać się przyjacielem, skorzystaliśmy z oferty lokalnej restauracji na "lancztajm", ale przyjaciel popełnił błąd i zamówił kolę. Zapłaciliśmy po 11 zł za 0.2 litra. Coś jak średniej jakości koniak ...
Dzień jednak udany, szkolenie choć w gruncie rzeczy nic odkrywczego na nim nie padło, jakoś tak pozbierało do kupy moją wiedzę o guglowych narzędziach i usługach. Teraz spróbuję zdać test, może zdam :o) i będę gugielmaster?
Księgowi
17.02.2009Zastanawiające jest przywiązanie księgowych do papieru. Niby używają elektronicznych narzędzi w rodzaju komputera, niby księgi prowadzą w programach finansowo-księgowych, ale papier musi być. Bumaga nużna i tyle, pozostałość jakaś po wielesetletniej tradycji czy nieuctwo?
Bo jeśli księgowy nie wie, że faktura VAT nie wymaga ani podpisu, ani pieczęci i to już niemal od pięciu lat to strach mu powierzyć księgi!
A tymczasem nieakceptowanie faktur w takiej postaci est sprzeczne z prawem, a co to za księgowy, który mija się z prawem?
Odkąd Polska jest w Unii Europejskiej - od 1 maja 2004 r. faktury nie muszą być podpisane ani przez odbiorcę, ani przez wystawcę (§ 12 ust. 1 rozporządzenia Ministra Finansów z 27 kwietnia 2004 r. w sprawie zwrotu podatku niektórym podatnikom, zaliczkowego zwrotu podatku, zasad wystawiania faktur, sposobu ich przechowywania oraz listy towarów i usług, do których nie mają zastosowania zwolnienia od podatku od towarów i usług, Dz.U. nr 97, poz. 971).
Jeśli faktura jest wystawiona poprawnie (czyli ma dane jakie ma mieć, kwoty jakie ma mieć itd.) to wystarczy wydruk.
No, ale nie księgowym ...
"Ja nie jestem informatykiem"
03.02.2009"Ja nie jestem informatykiem, nie muszę się na tym znać, to Pan powinien się na tym znać."
Taki tekst słyszałem kilka razy, zawsze od kobiet (?) i zawsze od pracownic dużych firm, korporacji. No i naszła mnie refleksja (oj).
Istotnie, po to firma wynajmuje mnie, żebym się znał i żeby się ona (firma) znać nie musiała, tak to działa i to jest słuszne. Ale są jakieś podstawy, jakieś minimum, jakiś język, którym się trzeba porozumiewać.
Kiedyś duża firma, dla której pracowałem miała specjalnego dyrektora od strony WWW. I z ta panią (znów) się kontaktowałem i z nią uzgadniałem wszystko. Znaczy pani miała kompetencje w kwestii stron WWW i Internetu jako takiego. I pani ta zrobiła mi kiedyś awanturę, żebym używał słów zrozumiałych bo "ona nie musi się na tym znać". Poszło o słowo "upload".
Kiedy indziej inna pani miała pretensję, że nie ma na stronie stopki. Zaglądam, jest, patrzę na innym komputerze, innym systemie operacyjnym, jest. No to pytam jaki system, jaka przeglądarka, bo może jest jakiś wyjątek, jakaś szczególna okoliczność. Pani nie odpowiada wcale (pytałem mailem), na bezpośrednie pytanie odpowiada "ja nie jestem informatykiem ..."
Po długiej debacie udało mi się ustalić, że pani ma śmiesznie mała rozdzielczość i stopka ... nie mieściła się na ekranie, czyli stopki nie ma. A jaka przeglądarka? Nie wie, jaki system operacyjny? Nie wie.
A dlaczego strona nie jest na cały ekran? No to tłumaczę dlaczego, że różne ludzie mają monitory, że chcemy, żeby wszędzie wyglądało tak samo itd. Ale nie, każda inna strona przecież jest na cały ekran. Ale jak to? Pytam, przecież WP, Onet, Gazeta - wszystkie mają z boku pusto, właśnie po to, ale nie, pani przecież widzi, ma na cały ekran. Potem się domyśliłem, że to przez te rozdzielczość małą.
Ale zapytacie skoro ma taką małą rozdzielczość to dlaczego "nie jest na cały ekran" - no nie jest bo ... się nie mieści i trzeba użyć paska przewijania. A "po wpisaniu adresu emailowego w przeglądarkę powinna być na cały ekran bo wszystkie tak są.
I tak dalej. I pani nie ma lat 60 tylko 20 (kilka), a więc dorastała z komputerem w życiu codziennym.
Uważam mimo wszystko, że dziś wykształcony człowiek, zwłaszcza taki "specjalista od strony internetowej" jakieś podstawy mieć musi, a jak nie ma to po prostu nie może mieć podejścia "ja nie jestem informatykiem ..." tylko nie kompromitować się i uczyć się, pytać, starać się chociaż. To tak jakby mi powiedziała, że ona nie musi umieć czytać bo to ja muszę umieć czytać bo to ja jestem czytacz.
Znowu znalazłem baga
02.02.2009Znowu znalazłem błąd - tym razem w Vindows Vista. Sytuacja jak z koszmaru, u mnie działa, u klienta nie działa i wytłumacz człowieku, że działa jak nie działa i znajdź ten błąd co najważniejsze, skoro wszystko działa poprawnie.
Chodzi o Flash, o film swf który ma w sobie klip z maskowaniem - kto się zajmował tworzeniem czegoś we flash'u ten wie, generalnie chodzi o to, że widać kawałek czegoś zamiast całości tego czegoś - ten kawałek, który chcemy, żeby było widać. Otóż w Viście nie widać.
Zrobiłem stronę flash, w której na jednej z podstron był dłuższy tekst, a więc zrobiłem z niego MC z guziczkami, które służyć miały do przesuwania MC, tak, żeby można było zobaczyć cały tekst po kawałku (coś jak pasek przesuwania z boku np. przeglądarki). Pięknie działa. I super, praca zakończona. Ale u Klienta nie działa. Strona znaczy jest, ale tekstu nie ma wcale.
Wreszcie doszedłem, że po prostu maskowane obiekty w Viście są niewidoczne, dlaczego? Ano nie wiem...


