2010
2009
grudzieńlistopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
2007
Złodzieje
15.11.2009Dostaję regularnie listy z firmy przedstawiającej się jakoś "Rejestr polskich firm branży internetowej". Brzmi jak wykaz urzędowy i o to chodzi. Firma zarejestrowana w Dortmundzie i jest GmbH. W piśmie jestem proszony o aktualizację danych na rok 2009, o sprawdzanie kompletności i poprawności danych. Informują mnie, że i aktualizacja i istnienie moich danych w tym "rejestrze" są bezpłatne.
I potem jest formularz, w którym mogę wprowadzić ewentualne zmiany.
Bezpośrednio pod formularzem jest zlecenie umieszczenia moich danych w wykazie, które kosztuje 1000 euro. Podpisać ten świstek można tylko pod tym zleceniem.
Znaczy na bezpłatne zgłoszenie muszę wydać 1000 euro. Ani tego nie chcę, ani o to prosiłem, ani mi to potrzebne, ale co tam.
Ile osób w codziennym pędzie, czytając treść, bez "małych druczków" podpisze taki papier, złoży takie "zamówienie"?
I żeby było wszystko jasne - taka działalność w Polsce jest niezgodna z prawem, jest to zwykłe wyłudzanie pieniędzy, kradzież. Dlatego firma nie ma siedziby w Polsce, w Dortmundzie tez pewnie nie ma...
Nazwy zmieniłem bo to kanalie i mają na pewno równie etycznych prawników, którzy tylko czekają na głosy oburzenia jak mój...

A Google, firma amerykańska w każdym chyba znaczeniu tego słowa, mająca oryginalne i fajne sumie podejście do swojego logo i fajny pomysł na okazjonalne jego wersje, dziś mnie zaskoczyła, pozytywnie. To miłe. To trzeba umieć chcieć.
"Nie jestem informatykiem"
06.11.2009Jestem autorem bezpłatnego programu SmodCMS. Zgadzam się na użytkowanie go, bezpłatnie. I wiele osób i firm korzysta. I fajnie. Dla nich to wygoda, dla mnie powód radości.
Czasem jednak zdarzają się (tu mi zabrakło przymiotnika) sytuacje. Dziś na przykład zadzwoniła do mnie pani z ogromną pretensją, że u niej w panelu nie widać jednej strony, a ona chce ją sobie podlinkować i dlaczego jej nie widać i o co chodzi i mam jej natychmiast pomóc, bo to robił pan i ona mu przecież zapłaciła, a pan był z Warszawy wziął pieniądze i pojechał do Anglii itd.
A na moje pytanie czy zapoznała się z treścią licencji odpowiedziała, że ona nie jest informatykiem i nie musi się znać.
Pełnia...


