Tworzymy dobre strony internetowe

Żeby zima nie zaskoczyła w tym roku nikogo...

26.10.2009
...zamówiłem kartki świąteczne w październiku...

Nauczony bogatym życiowym doświadczeniem postanowiłem nie czekać "do ostatniej chwili" czyli do końca listopada czy początków grudnia i projekt zrobiłem na początku października. Teraz czekam na drukarnię, mówią, że za tydzień będzie.


 



Dojazd gratis

16.10.2009
Dostaję czasem ulotki, reklamówki i inne takie śmieci. A to ktoś chce, żebym na niego głosował, a to żebym coś od niego kupił czy zamówił.

Przywykłem. Jeśli ulitki nie są natrętne, albo w oczywisty sposób idiotyczne (jak oferta strzyżenia trawników wykładana w bloku), nie drażnią.

Ale dostałem ostatnio ulotkę, która mnie zaintrygowała. Sama ulotka nieważna,jakieś prawnie dywanów czy strzyżenie trawy. Ale zastanowiło mnie hasło: "dojazd gratis".

Znaczy miałbym im tę trawę do strzyżenia zawieść jeśli nie chciałbym płacić za dojazd?

No niby wiem, że dojazd to kolejna okazja do wyciągania kasy, ale jakoś tak mnie to razi. Może po prostu powinienem brać kasę za wszystko? Za dojazd, za napisanie oferty, za odpowiedzi na pytania? Tylko, że chyba byłbym wtedy bez pracy...


 



Nie strzymię dwa czyli reaktywacja

13.10.2009
Duuuuża firma, potężna można by rzec, znana w Polsce i za granicą, można by rzec nawet, że swego rodzaju ikona, symbol Internetu w Polsce.

Przywracanie pliku z backupu trwa pół dnia (cztery godziny). I ... kończy się porażką. Plik jest niby ok, ale nie działa. Dlaczego?

Pominę techodetale, powodem jest głupstwo, przedszkolny błąd. Więc administratora upierającego się, broniącego swojej racji jak ... no nie wiem jak co, obrona Częstochowy normalnie, uczę... Ja! A ja nie jestem administratorem, zdarzało mi się administrować serwerami, ale tak zawsze jakoś przy okazji i "z książką w ręku".

Ale to ja musiałem znaleźć problem, ja musiałem wskazać go administratorowi, ja musiałem dodzwonić się do jego przełożonego i dopiero on "kliknął myszką"...

Wpisze sobie do CV, że byłem ich konsultantem...


 



Nie strzymię normalnie

05.10.2009
No normalnie "nie strzymię". Przez litość przemilczę nazwę firmy. Firma świadczy usługi poprzez swoje API, do API jest instrukcja, w instrukcji NIE MA przykładów, jest jedynie informacja: do przekazania parametrów takich i takich służy URL w postaci costam.html?parametry...

Pytam więc tzw. helpdesk co mam do jasnej zrobić z tym urlem, czy mam go gdzieś przekazać w formularzu, czy się do niego jakoś odwołać czy jak.

W odpowiedzi słyszę, że wszystko mam w instrukcji. Więc tłumaczę matołowi (no przepraszam, nie mogę inaczej), że owszem mam, ale nie wszystko bo kluczowej informacji nie ma. A on mi przerywa i tłumaczy, cytując wspomniany tekst z instrukcji, więc ja go grzecznie wysłuchuję do końca i wciąż jeszcze spokojnie pytam, że owszem to co on mówi to mam w instrukcji, ale tego co z tym zrobić nie ma, więc co mam zrobić gdy... Więc on co? Przerywa mi w pół zdania i powtarza jak nakręcony, że mm w instrukcji...

Przecież mają na mnie zarabiać!

A to się robi jakiś chory standard normalnie.

Znam inną firmę, świadczącą inne usługi, ale też wymagające istnienia helpdesku. Oni sobie posadzili na "infolinii" idiotkę, która w ogóle nie kuma o czym mówi. Ma pewnie przed sobą kartkę z wypisanymi odpowiedziami i losowo je dobiera do pytań.

Dlaczego tak sądzę? Ano dlatego, że dzwoniłem tam wiele razy i za każdym razem jest to samo, a jej odpowiedzi czasem tylko mniej więcej trafiały w moje pytania. Problem polega na tym, że to co ona umie przeczytać ja już dawno wiem i jak mam problem to istotnie jest to problem.

To taka socjotechnika, jak kogoś apopleksja nie zabije to usłyszy na koniec od panienki, że trzeba napisać maila na adres helpdesk@...

A jak problem jest pilny to ... masz problem, trzeba było iść do konkurencji.

Szczęśliwie na maila odpowiada ktoś kto ma pojęcie, czasem tylko a pojęcie o ... czymś innym. Przechowuje w archiwum dwa listy od dwóch speców z tej firmy, którzy nawzajem sobie zaprzeczają...

Ech, życie.

Podobno są kraje, w których to wszystko zupełnie inaczej wygląda. Są, z helpdeskami zagranicznymi także mi się zdarzało korespondować. Bywało gorzej, ale bywało tez zgoła ... inaczej.


 





Wdrożenia BIPAudyt stron WWWBlog Twórcy.pl